Jak co roku w pierwszy weekend października zostaliśmy zaproszeni na obchody Bitwy pod Kockiem. W tym roku po raz pierwszy uczestniczyliśmy w tych obchodach bez koni. Głównym organizatorem uroczystości była Gmina Serokomla. W sobotę wcześnie rano wyjechaliśmy w kierunku Kocka po drodze odwiedziliśmy członka Koła Żołnierzy 3 PSK pana por. Janusza Cyfrowicza, gdzie jak za każdym razem zostaliśmy przywitani iście po królewsku. 
Po południu uczestniczyliśmy w uroczystej Mszy Świętej oraz w apelu poległych zorganizowanym na cmentarzu. Później zostaliś1my zaproszeni na promocję książki oraz wystawę, której autorem był nasz przyjaciel pan por. Cyfrowicz. 
Wieczorem około 1900, co stało się już naszą tradycją, pojechaliśmy do Kalinowego Dołu (gdzie nasz Pułk został rozbity w boju) aby razem z przedstawicielami gminy Adamów oddać hołd naszym żołnierzom pod pomnikiem ufundowanym przez żołnierzy koła 3PSK. Jest to zawsze dla nas wyjątkowe przeżycie. Wszyscy pamiętamy niesłychanie wzruszające wspomnienia pana majora Makowieckiego na koniec naszej wyprawy w 2009 roku.
Kolejny dzień uroczystości to już Serokomla. Msza Święta i uroczystości pod pomnikiem na cmentarzu w Serokomli. 
W tym miejscu moja mała refleksja. Msza i obchody pod pomnikiem wraz z składaniem wieńców oraz apelem poległych trwały niezwykle długo. Goście oficjalni w swoich przemówieniach podkreślali, że są wdzięczni kombatantom za fakt, że tak długo walczyli i że dzięki ich męstwu możemy dzisiaj żyć w wolnym kraju. Nie zwrócili jednak uwagi na to, że uroczystość, która trwała około 3 godzin, musiała być niezwykle wyczerpująca dla kombatantów. Tym bardziej, że słońce w tym dniu nie oszczędzało nikogo. Również weteranów, zwłaszcza tych z pocztów sztandarowych, którzy spędzili ten czas w postawie zasadniczej.
Kolejny zgrzyt, który zakłócił uroczystości to kampania wyborcza. Przedstawiciele obu głównych partii prowadzili agitację wyborczą w czasie i miejscu niezbyt odpowiednim dla tego typu przedsięwzięć. Podczas mszy jedni nagabywali aby głosować na PIS, bo inaczej Polska zginie a zaraz przy wyjściu rozdawały ulotki Platformy Obywatelskiej zgrabne dziewczyny. Myślę że takie zachowanie było co najmniej mocnym przekroczeniem granic dobrego smaku.
Dla organizatorów tego typu uroczystości fakt, iż lekarz obecny podczas imprezy musiał udzielać pomocy kilku zawodowym żołnierzom kompani reprezentacyjnej z Dęblina (dla których uczestnictwo w podobnych uroczystościach jest chlebem powszednim), powinno dać do myślenia odnośnie maksymalnego czasu trwania tego typu obchodów.


MS