Obóz w Woli GułowskiejSzwadron Toporzysko w barwach Pułku 3 Strzelców Konnych, przy współudziale Centrum Wyszkolenia Kawalerii Ochotniczej, zorganizował już po raz drugi obóz letni połączony z kursami wyszkolenia kawaleryjskiego I i II stopnia. Tegoroczny obóz odbywał się w dniach od 2 do 16 września w Woli Gułowskiej, tj. miejscowości szczególnie nam bliskiej, z uwagi na udział Pułku 3 Strzelców Konnych w walkach toczonych na tym terenie w kampanii jesiennej 1939 roku w składzie brygady kawalerii „Edward”, będącej w strukturze Samodzielnej Grupy Operacyjnej Polesie dowodzonej przez gen. bryg. Franciszka Kleeberga.


To właśnie w odległej o 5 kilometrów od Woli Gułowskiej maleńkiej wiosce Kalinowy Dół, w nocy 6 października 1939 r. nasz Pułk, próbując przebić się przez pierścień okrążenia niemieckiej 13 Dywizji Zmotoryzowanej, wszedł w zasadzkę i nie kapitulując został rozproszony w boju. Była to ostatnia bitwa kampanii jesiennej 1939 roku stoczona przez regularną jednostkę Wojska Polskiego.
Uczestniczący w obozie szwoleżerowie, ułani i strzelcy konni zostali zakwaterowani w ośrodku noclegowym przy Sanktuarium ojców Karmelitów, u stóp świątyni Matki Bożej Patronki Żołnierzy Września. Ośrodek ten stanowił, oprócz miejsca noclegu także bazę tegorocznego obozu, w której prowadziliśmy zajęcia i egzaminy teoretyczne dla kursantów odbywających szkolenie kawaleryjskie podczas dwóch tygodniowych turnusów (kursy I stopnia numer VIII i IX). Na znajdującym się nieopodal Klasztoru placu, będącym przed dwoma laty miejscem rekonstrukcji historycznej walk o Wolę Gułowską w 1939 roku, rozbiliśmy boksy dla naszych wiernych czworonożnych towarzyszy. Że miejsca wokół placu było mnóstwo, były i duże wybiegi dla koni, gdzie po trudach szkolenia jeździeckiego i pokazach kawaleryjskich, hasając po zielonej i bujnej trawie, nasze wierzchowce oddawały się zasłużonemu odpoczynkowi.
W błędzie był ten, kto utożsamiał obóz organizowany przez nasz Szwadron z przyjemnym, przeplatanym lekkim wysiłkiem, rekreacyjnym obozem jeździeckim. Już od pierwszego dnia pobytu kursanci przekonywali się, że czeka ich bardzo trudny i wyczerpujący fizycznie tydzień pobytu w Woli Gułowskiej. Codziennie już o godzinie 6.15 rozlegał się donośny głos podoficera dyżurnego nawołujący do pobudki. Następnie zbiórka na placu przy koniach i poranna modlitwa. Wyznaczona na dany dzień szkolenia sekcja stajenna obejmuje dyżur przy koniach, trwający do rana dnia następnego, a koledzy wyznaczeni do służby w kuchni zajmują się przygotowaniem śniadań i kolacji. Dzięki wspaniałej współpracy z Dyrekcją Publicznego Gimnazjum w Woli Gułowskiej i talentowi kulinarnemu Pań zatrudnionych w stołówce szkolnej mieliśmy możliwość spożywania wybornych dań obiadowych, które jednocześnie stanowiły oderwanie od dwutygodniowej konserwowej diety poranno–wieczornej (spożyliśmy wiele z obecnie produkowanych gatunków konserw i większość z nich ku naszemu szczęściu była super !!!).
Pozostawiając tematy kulinarne, chociaż niezwykle ważne, gdyż żołnierz głodny to żołnierz zły, wrócić muszę do wspomnień związanych z przebiegiem zajęć szkoleniowych, które przecież były istotą tegorocznego obozu. Oprócz wspomnianych wyżej zajęć teoretycznych takich jak historia, czy wiedza o pielęgnacji i żywieniu koni, oczywiście prowadzone były zajęcia praktyczne, tj. nauka władania białą bronią (szabla i lanca), musztra piesza, nauka troczenia siodeł żołnierskich i przede wszystkim dwa razy dziennie zajęcia jeździeckie (do południa indywidualne wyszkolenie jeździeckie, a popołudniu musztra konna w sile całego kursu). Wpajaniem wiedzy kawaleryjskiej, przybyłym na szkolenie kursantom, w sposób niestrudzony zajmowała się kadra kursów na czele z Komendantem CWKO rtm. kaw. och. Dariuszem Waligórskim. Wśród zdzierających wydawaniem komend gardła wymienić należy rtm. kaw. och. Piotra Szakacza, Komendanta Kursów por. kaw. och. Franciszka Pawła Żmudzkiego, ppor. kaw. och. Pawła Wieńcia, wachm. kaw. och. Tomasza Piechowicza, plut. kaw. och. Andrzeja Kowalczyka, plut. kaw. och. Marka Sroczyńskiego, kapr. kaw. och. Andrzeja Rysia. Swoją obecnością na drugim turnusie (kurs I stopnia numer IX) zaszczycił nas Pan por. Robert Woronowicz, jak zwykle perfekcyjnie i z dużym animuszem prowadząc zajęcia z musztry konnej).
Celem naszego pobytu w Woli Gułowskiej było nie tylko zdobywanie wiedzy i umiejętności kawaleryjskich przez członków stowarzyszeń zrzeszonych w FKO (Federacja Kawalerii Ochotniczej), ale również działanie w zakresie edukacji dzieci i młodzieży ze szkół znajdujących się na terenie goszczącej nas gminy Adamów. Nasze polowe muzeum, wyposażone w eksponaty w postaci historycznych mundurów kawaleryjskich, elementów uzbrojenia oraz multimedialną ekspozycję zdjęć i filmów, a także plansze obrazujące historię naszego kraju w okresie wojny 1920 r. i kampanii jesiennej 1939 r., odwiedzało codziennie po kilka klas uczniów szkół podstawowych, gimnazjów i liceum. W szczególności staraliśmy się przekazać odwiedzającej nas młodzieży wiedzę na temat okoliczności odrodzenia niepodległego Państwa Polskiego, formowania jego armii, w tym przede wszystkim jednostek kawalerii, oraz przebiegu i skutków wojny obronnej 1939 r. Młodzież gimnazjalna z Woli Gułowskiej, korzystając z fachowych umiejętności naszych instruktorów wyszkolenia jeździeckiego, przeszła intensywny dwutygodniowy kurs nauki jazdy konnej, zakończony biegiem tatarskim, którego zwycięzcy odbierali nagrody w trakcie uroczystego ogniska z udziałem miejscowej społeczności i władz gminy Adamów na czele z Panem Wójtem Sławomirem Skwarkiem oraz Dyrektorem Gimnazjum panem Włodzimierzem Wolskim.
Zarówno wspomniane ognisko jak i lekcje historii dla młodzieży upiększane były pokazami wyszkolenia konnego stacjonujących w Woli Gułowskiej kawalerzystów i budziły aplauz publiczności.
Pracowite dni w Woli Gułowskiej to także dla naszych strzelców konnych dwie wyprawy poza granice „Klasztorka”. Pierwsza do Warszawy na obchody Święta Kawalerii Polskiej i druga do Śniadowa, gdzie już od 20 lat Szkoła Podstawowa nosi dumnie imię Pułku 3 Strzelców Konnych, dlatego ta piękna rocznica nie mogła odbyć się bez naszego udziału.
Jeszcze długo mógłbym wspominać i pisać o wspaniale i pracowicie spędzonych chwilach na tegorocznym obozie, o pełnych zapału i niezmordowanych kolegach, zarówno tych nauczających jak i zdobywających kolejne stopnie kawaleryjskie, ale z założenia miała być to krótka relacja z kolejnego, skutecznie zrealizowanego przez Szwadron Toporzysko, naprawdę dużego przedsięwzięcia, a ja i tak przekroczyłem planowane ramy niniejszej relacji. Na koniec jeszcze tylko przytoczę słowa, które u niejednego z nas spowodowały szybsze bicie serca, gdyż wypowiedział je po zakończeniu inspekcji obozu, w ostatnim dniu jego trwania, Prezes FKO Pan rtm. kaw. och. Tadeusz Kűhn: „...kawał dobrej roboty zrobiliście Panowie”.


porucznik kaw. och. Mirosław First