Jako mieszkaniec  Olsztyna niedzielnym rankiem pomknąłem pociągiem pośpiesznym na dalekie południe Polski by wreszcie przed wieczorem stanąć we wsi Toporzysko za Krakowem w pow. Sucha Beskidzka, gdzie stacjonuje szwadron kawalerii w barwach Pułku 3 Strzelców Konnych (P3SK). Celem mojej podróży do folwarku Toporzysko było m.in. umundurowanie się na niedzielną defiladę w Krakowie. To symboliczne nawiązanie do historii pułku, pamięć o dziadku, który służył tamże  i walczył w kampanii wrześniowej. 

(...)

W poniedziałek 11 listopada na krakowskiej starówce odbyły się obchody - Święta Niepodległości. Mieliśmy okazję podziwiać przemarsz szwadronów kawalerii, m.in. P3SK, 8 Pułk Ułanów, 21 Pułk Ułanów Nadwiślańskich oraz innych jednostek.  Jako obserwator tych uroczystości, który przyjechał specjalnie na nie aż z odległego Olsztyna z Warmii, a zarazem strzelca konnego, widzącego entuzjastyczne przyjęcie pokazów przez widzów, którzy masowo fotografowali rewię kawalerii, uśmiechali się często, a niejednokrotnie pozdrawiali w przyjazny sposób przejeżdżających kawalerzystów, czułem się podniesiony na duchu. Był to cieszący oko widok, wyraz nie tylko zainteresowania barwnością widowiska, lecz przede wszystkim manifestacja głębokiego patriotyzmu, podziwu dla tradycji kawaleryjskiej i miłości do swojej Ojczyzny. Serce rosło. Dopiero wtedy mogłem w pełni docenić trud przygotowań, spory wysiłek w czyszczeniu koni, rychtowaniu mundurów, wyposażenia, lanc i szabel. Nic też dziwnego że nasz dowódca zadowolonym okiem spoglądał na sprawiające sie szyki, eleganckich oficerów i dziarskich żołnierzy.

Najpierw odbyła się uroczysta msza święta w katedrze wawelskiej, następnie wojsko, policja oraz historyczne pułki kawalerii z towarzysząca im rzeszą krakowian przeszli z Wawelu obok kościoła św. Idziego ul. Grodzką, rynkiem starego miasta, Floriańską oraz przez bramę koło Barbakanu. Tam przy poniku Grunwaldzkim las sztandarów otaczał miejsce, gdzie rokrocznie oddaje się cześć minionej i obecnej żołnierskiej sławie. Uroczystości zaszczyciło wielu ważnych gości, część z nich otrzymała z okazji święta Niepodległości państwowe odznaczenia. Szwadrony zatrzymały się tam na jakiś czas, by mogły być z bliska podziwiane przez przechodniów miasta. Surowe kawaleryjskie rumaki z podziwu godną wytrzymałością znosiły głaskanie przez dzieci i niekłamany zachwyt. Ale cóż, na co dzień są tylko (a może aż!) wierzchowcami bojowymi. Wreszcie zabrzmiały głosy trąbek i werbli. Przy dźwiękach Warszawianki pułki w kłusie przedefilowały przed trybuna honorową. Powiewające sztandary, barwne proporczyki i rozwiane końskie grzywy zapierały dech w piersiach barwą i szybkością. Było to wspaniale widowisko porywające myśli i serca.

(...)

Więcej w najbliższej jednodniówce.

Piotr Rafalski