Na Krakowskich błoniach stanęło obozowisko. W nim żołnierze w dziwnych mundurach, wozy taborowe, namiot czerwonego krzyża, zabytkowa sanitarka i stado koni. Zapytacie, co się dzieje? 3 sierpnia 2014 krakowskie Błonia znów zostały opanowane przez strzelców z Toporzyska. Tym razem świętowaliśmy 100 lat od wybuchu I wojny światowej i 100 lat od wymarszu I Kadrowej z Krakowa.

Uczestniczyliśmy w imprezie „Raduje się serce, raduje się dusza, czyli piknik ułański na Błoniach”. Celem imprezy było przypomnienie historii związanej z wymarszem 7 Beliny oraz formowaniem się na błoniach I Kadrowej, czyli pierwszego oddziału wojska polskiego po latach zaborów.


Jedną z ważniejszych części obchodów było widowisko historyczne „Drogi do niepodległości: 1914-1918 - Prezentacja wyszkolenia wojsk przez Naczelnym Wodzem”. Było ono częścią większego cyklu „Drogi do niepodległości” - projektu edukacyjno-promocyjnego realizowanego na terenie Małopolski. Brali w nim udział: ułan poznański Michał Andrzejak (narrator), Szwadron Toporzysko w barwach Pułku 3. Strzelców Konnych, Szwadron Niepołomice w barwach 8. Pułku Ułanów, Jednostka Strzelecka 3032 z Suchej Beskidzkiej oraz Grupa Rekonstrukcji Historycznej Gorlice 1915.

W czasie widowiska można było zobaczyć kilka scen z historii formowania się I Kadrowej. Z początku widzowie obserwowali tworzenie się obozu strzeleckiego przy Oleandrach w Krakowie.

Dalej gen. Sosnkowski wyznaczał patrol strzelecki, czyli 7 Beliny, który wyjeżdżał wozem w cywilnych ubraniach za kordon. Przekraczał on granicę w Michałowicach i tam następowała pierwsza potyczka z Kozakami, którzy w panice uciekli aż pod Jędrzejów. Następnie 7 Beliny, wyposażona w konie przekazane przez ziemian, wracała do obozu strzeleckiego na Błoniach.

Teraz widzowie obserwowali intensywne przygotowania do wymarszu:  z początku musztrę pieszą i trening z bronią, później na placu pokazali się kawalerzyści. Widać było, jak uczą się czyścić, siodłać, kiełznać konie, jak obserwują pierwsze lekcje oraz sami próbują sił we władaniu białą bronią na drewnianym koniu. Potem lepiej wyszkoleni rozpoczęli pokazy: pokonywali tor pozorników, ćwiczyli pocztę węgierską oraz oswajali swoje konie, skacząc przez ogień. W tym czasie na placu pojawiła się komisja poborowa. Widowisko stało się interaktywne. Osoby wybrane z publiczności mogły wejść na plac i stać się rekrutami. Byli oglądani przez lekarza, uczestniczyli w musztrze. W dalszej części coraz lepiej wyszkoleni kawalerzyści formowali się w sekcje, później plutony i trenowali musztrę. Wreszcie stworzyła się kolumna marszowa, a jej dowódca meldował przed Marszałkiem.

Wtedy to padły pamiętne słowa: „Żołnierze! Odtąd nie ma ani Strzelców, ani Drużyniaków. Wszyscy, co tu jesteście zebrani, jesteście żołnierzami polskimi. Spadł na was ten zaszczyt niezmierny, że pierwsi pójdziecie do Królestwa i przestąpicie granicę rosyjskiego zaboru, jako czołowa kolumna Wojska Polskiego, idącego walczyć za oswobodzenie Ojczyzny. Patrzę na was, jako na kadry, z których rozwinąć się ma przyszła armia polska i pozdrawiam was, jako Pierwszą Kadrową Kompanię".

Kolejnym epizodem przedstawionym podczas widowiska była szarża symbolizującą szarżę pod Rokitną. Uczestnicy mogli także usłyszeć historię o tym, jak na zbiórkę zorganizowaną przez Marszałka przychodzi żandarmeria i go aresztuje. Ponieważ żołnierze odmówili złożenia przysięgi na wierność cesarzowi, zlikwidowano legiony, symbole je wyróżniające oraz ich dowództwo.

Ostatnią częścią widowiska był symbolizujący odzyskanie niepodległości uroczysty przemarsz pod biało-czerwoną flagą 7 Beliny, piechoty, strzelca oraz ułanów 1. i 2. brygady.

Po zakończeniu pokazów wszyscy widzowie zostali zaproszeni do zwiedzenia obozowiska kawaleryjskiego. Można było w nim obejrzeć wystawę „Drogi do niepodległości”, spróbować prawdziwej wojskowej grochówki. Dla dzieci wyjątkową atrakcją była możliwość przejażdżki na koniu osiodłanym w rząd wojskowy, prowadzonym przez kawalerzystę w historycznym mundurze - wszystko to pod okiem wykwalifikowanych instruktorów. Prócz możliwości zwiedzenia wystawy i zapoznania się z umundurowaniem i uzbrojeniem ówczesnego wojska na krakowian i turystów czekały także inne niespodzianki. Można było na przykład wcielić się w rolę kawalerzysty, robiąc sobie zdjęcie w jednym z monideł (zdjęcie w skali 1:1, w którym wycięte jest miejsce na twarz;  można tam włożyć swoją głowę i zostać np. kawalerzystą). Jedno z nich przedstawiało jeźdźca na koniu, więc była okazja dosiąść konia, nawet się do niego nie zbliżając.

Na koniec imprezy kawalerzyści przygotowali dla widzów ognisko połączone ze wspólnym śpiewaniem pieśni legionowych. W rozdanym publiczności śpiewniku było wiele oryginalnych tekstów, różniących się nieco od wersji śpiewanych współcześnie. Prym w śpiewie wiódł ułan poznański Michał Andrzejak, który w przerwach między poszczególnymi utworami tłumaczył, jak powstał dany tekst, skąd wzięły się niektóre zdania i do jakich zdarzeń się odnosiły.

Spotkanie na krakowskich Błoniach niezwykle się udało. Było piękną żywą lekcją historii i wspomnieniem tego, jak Polska odzyskiwała niepodległość. Mimo bardzo wymagającej pogody (w cieniu było około 35 stopni) dopisała bardzo liczna widownia. Krakowianie i turyści chwalili bardzo dobrze przygotowane widowisko. Dzieci cieszyły się z możliwości przejażdżki na koniu (co wydarzyło się chyba po raz pierwszy w historii wystąpień kawalerii ochotniczej w Krakowie). W ognisku uczestniczyło wielu gości, którzy zebrani wokół ognia z zaangażowaniem śpiewali pieśni legionowe. U wielu z nich można było zauważyć niezwykłe wzruszenie, a u osób starszych nawet łzy.

Wydaje się, że tego typu imprezy są doskonałą formą opowiadania historii, do której młodzi ludzie przywiązują coraz mniejszą wagę.

Zastanawiam się, czy nie można by było doświadczeń Szwadronu Toporzysko przenieść na nasz grunt, honorując w podobny sposób któreś z naszych lokalnych wydarzeń, np. bitwę o Wysoką z września 1939 roku. Doświadczenia z innych miejsc, w których organizuje się podobne wydarzenia, wskazują, że mogą one prócz odegrania roli edukacyjnej i wychowawczej stać sie także doskonałym sposobem promocji regionu.