25 października 2014 r. zbiórka szwadronu – objęcie dowodzenia Szwadronem Toporzysko w barwach Pułku 3 Strzelców Konnych im. Hetmana Polnego Koronnego Stefana Czarnieckiego przez por. kaw. och. Mirosława Firsta


Zmiany, zmiany, zmiany…


Śnieżnie bielą się wykrochmalone żaboty, błyszczą wypastowane buty, a wyczyszczone ostrogi dodają blasku dziarskim kawalerzystom. Nieczęsty to widok w Toporzysku, pełnym wszędobylskiego kurzu i błota (nie żebym krytykował, bo osobiście uważam, że ów kurz i błoto tylko przydają romantyzmu i sielskości krajobrazowi – stwierdzam po prostu fakt). Ale dzisiaj jest inaczej. Bo też okazja ku temu, by przywdziać garnizonowe mundury. Po sześciu latach mozolnej służby na stanowisku dowódcy, rtm. kaw. och. Dariusz Waligórski podał się do dymisji, a buzdygan władzy przejmuje por. kaw. och. Mirosław First – prawnik w cywilu, ale koniarz duszą i ciałem.

Że go znaczny zaszczyt kopie – nie ulega wątpliwości, lecz że iście atlasowy bagaż będzie dźwigał – również dyskusji nie podlega.

Ludzi w karby wziąć, nie rozpuszczać, ale też i nagradzać, nad rozkazami w nocy oczy ślepić, snuć czasem dalekosiężne plany, a czasem nad błahostkami się głowić, to zadania dla naszego nowego dowódcy. Nie wątpię jednak, że sobie poradzi, nawykły do rozkazywania zza urzędowego stołu jest, za kratki nieraz wsadzał (przestępców), więc i szwadron ustawi.

Jak krótkim „wykonać!” wypionował ostatnio w Woli Gułowskiej naszego chorążego weterana, to i ze strzelcami i oficerami da sobie radę.

Lecz nie tylko problemy osobowe rozstrzygać będzie. Przyjdzie mu bowiem zderzyć się z trudniejszym przeciwnikiem – historią. W przyszłym roku 200 lat minie, odkąd powołany został do życia Pułk Trzeci Strzelców Konnych. Działo się to za podległemu carowi Królestwa Kongresowego, a już w piętnaście lat później wojsko polskie wraz z naszym regimentem strącało ciemiężcy koronę z głowy. Niestety nieskutecznie, dlatego P3SK podzielił smutny los armii i został rozwiązany. Rozwiązany, by w 92 lata później jak feniks z popiołów odrodzić się i wielkimi zgłoskami zapisać swe imię.

Noblesse oblige.

Wspaniały, ale zarazem trudny będzie nadchodzący rok. Nie możemy zawieźć i nie zawiedziemy naszych poległych i zmarłych towarzyszy broni, pułkowych kolegów, dla których regiment był czymś więcej niż służbą – był rodziną.

Święto pułkowe, odwiedziny Czarncy – kolebki naszego patrona, modlitwa w Kodniu, gdzie sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej patronki Pułku, wyjazd do Wołkowyska (ob. Białoruś), ostatniego garnizonu P3SK, apel poległych w Kalinowym Dole, miejscowości w której zakończyła się historia bojowa Pułku – to wszystko spada na głowę jubileuszowego dowódcy. Przyznacie – dużo i na czterech, a on musi w pojedynkę ten zaprzęg ciągnąć… No, ale od czego ma się sztab! A tam też w wyniku zmian tęgie zuchy zasiadać będą, bo przecież zastępcą dowódcy szwadronu sam por. kaw. och. Paweł Wieńć, szefem szwadronu chor. kaw. och. Tomasz Piechowicz, a płatnikiem plut. kaw. och. Mirosław Bajak. Wszyscy oddani całym sercem Szwadronowi.

Prowadź, wodzu! Idący za Twoją komendą, pozdrawiają Cię!


ppor. rez. Bartłomiej Czech