W dniu 19 marca 2016 roku nasz szwadron jak co roku był zaproszony na uroczyste obchody święta pułkowego 8-go Pułku Ułanów księcia Józefa Poniatowskiego. Gospodarz fety – Szwadron Niepołomice, w barwach tegoż pułku nieodmiennie od lat ubiegłych stanął na wysokości zadania. Organizacja była bez zarzutu. A kogóż nie zaproszono!

Gdy tradycyjnie na krakowskim rynku zebraliśmy się w kawiarni u Hawełki, tłumy krakowian promenujących po AB i CD z zaciekawieniem przyglądały się najrozmaitszym otokom oddziałów kawaleryjskich, jakie zaszczyciły obchody święta. Nadobne krakowianki raz po raz rzucały zalotne spojrzenia na chłopców „jak malowanie” w eleganckich mundurach. Błyszczały ostrogi, lśniły szable, a wśród cichutkiego brzęku  filiżanek roznoszonych usłużnie przez kelnerów krzyżowały się gromkie śmiechy i żarty.

Kiedy zabrzmiały komendy, ten zda się nie do opanowania brzęczący rój nagle umilkł, a sprawne szyki jęły formować się w kolumnę marszową. Do świętej Anny! Tam, w kolegiacie, gdzie na wieczną rzeczy pamiątkę marmurowa tablica sławi czynu ułanów spod barwy starego złota po mszy świętej odśpiewaliśmy Boże, coś Polskę.

Nie mogliśmy uczestniczyć w dalszej części zaplanowanych uroczystości. Tego dnia bowiem w podkrakowskiej Korzkwi żegnaliśmy naszego pułkowego kolegę. Starszy strzelec konny z cenzusem, dr Wincenty Smolak był wspaniałym jeźdźcem, hodowcą koni, lecz przede wszystkim był nam zawsze oddanym przyjacielem. Ze smutkiem pochylaliśmy głowy podczas żałobnej uroczystości.

Radość i smutek. Uśmiech i łzy. Tak różne, a zarazem splątane ze sobą, jak powiązane są nitki w tym skomplikowanym kobiercu życia…

 

Bartłomiej Czech-Kosiński, ppor. rez.

 

Święto 8 PU

Pogrzeb dr Wincentego Smolaka