W tym roku nasz szwadron podzielił się by uczcić Święto Niepodległości nie tylko tradycyjnie w Krakowie, ale także w Katowicach. Wyjechaliśmy z Toporzyska rano by w okolicach 10.00 spotkać się na autostradzie z kolegami z 8 PU. Po dojechaniu na parking Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach szybko przygotowaliśmy konie do wymarszu. Po sformowaniu oddziału dojechaliśmy pod Katedrę Chrystusa Króla gdzie oczekiwaliśmy na zakończenie uroczystej mszy i sformowanie szyku do defilady.
Później nastąpił przemarsz na plac pod Urzędem Wojewódzkim pod pomnik Marszałka Piłsudskiego.
Z pomnikiem wiąże się ciekawa historia gdyż został on zamówiony przez społeczeństwo Górnego Śląska jeszcze w 1939 roku, ale nie zdążył dotrzeć do Polski przed wybuchem wojny. Przez wiele lat pomnik stał w prywatnym muzeum rzeźbiarza na początku w Jugosławii, a potem w Chorwacji w końcu, w 1990 trafił do Katowic, a w roku 1998 został umieszczony na cokole. Z pomnikiem wiąże się jeszcze jedna historia. Jak powszechnie wiadomo Pan Marszałek zawsze jeździł na klaczy natomiast Kasztanka na pomniku jest ogierem.

Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że konie zostały ustawione na honorowym miejscu tuż przy pomniku. W pierwszej części odbyły się główne uroczystości: apel poległych, wystąpienia oficjeli składanie kwiatów oraz salwy honorowe. Po zakończeniu uroczystości pod pomnikiem wszystkie formacje uczestniczące w defiladzie zostały uformowane w szyk i poprowadzone do przemarszu przed trybuną honorową wzbudzając zachwyt wśród licznie zebranej publiczności. Trening naszych koni sprawił, że bez emocji przeżyły salwy honorowe, przejście obok kompani honorowych z skrzącymi się w słońcu bagnetami, dującą pełną parą orkiestrę dętą, oraz warkot silników najrozmaitszych sprzętów wojskowych. O wyjątkowym „umiastowieniu” naszych leśnych koni świadczy również fakt, że nie wywarł na nich żadnego wrażenia przelot naddźwiękowych samolotów F-16 oraz licznie zgromadzona publiczność, która nie zwracając uwagi na czołgi zapragnęła zdjęcia z kawalerią.
Po przemarszu wszystkie formacje zostały zebrane na placu gdzie licznie zgromadzona publiczność mogła się bliżej z nimi zapoznać.
Po zakończeniu obchodów udaliśmy się do koniowozów gdzie szybko przygotowaliśmy nasze dzielne konie do podróży. Gdy już zbieraliśmy się do odjazdu okazało się, że ułanowi z 8 Pułku zepsuł się samochód. Poratowaliśmy go ciągnąc jego konia na obchody 11-ego listopada do Trzebini.
Podsumowując, miło było być zaproszonym na obchody do Katowic. |Uroczystość była przygotowana bardzo profesjonalnie, a miejsce kawalerii należycie wyeksponowane. Nie mieliśmy żadnych nieprzyjemnych przygód i kolejny raz okazało się, że nasze konie to, prawdziwe konie kawaleryjskie, które sprawdzają się wyśmienicie nie tylko podczas konkursów militarii, ale także podczas miejskich defilad.
Strzelec konny Marek Sroczyński